poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 5

-Naomi? - usłyszałam głos chłopaka. Po co on tu wchodził ?!
-Czego chcesz ?! - wychyliłam głowę zza szklanych drzwiczek od prysznica.
-Przyniosłem ręczniki. Chyba, że chcesz czegoś więcej to... - nie dokończył mówić, bo mu przerwałam. Nie będę z nim TEGO nigdy robić. Nigdy.
-Wynoś się! -krzyknęłam i wzięłam do ręki pierwsze lepsze ubranie, które zostawiłam na pralce, a następnie w niego rzuciłam.
-Mmm czarna koronka? -obracał w dłoniach.... moja bieliznę?! Akurat musiały być to moje majtki? Szybko wybiegłam z pod prysznica i zabrałam mu moją bieliznę.
-Chyba bez tych majtek jesteś jeszcze bardziej seksowna. -puścił mi oczko. Nawet nie wiedziałam kiedy, a  już mnie trzymał w tali. Zapomniałam, że jestem naga.
-Puść mnie! -próbowałam się wyrwać, ale on tylko głupio się śmiał.
-A co jeśli nie chcę? -Przybliżył swoją twarz bliżej mojej.
-W dupie mam co ty chcesz, a co nie! -krzyknęłam bardziej, niż zamierzałam.
-Uważaj na słowa, bo zaraz w dupie możesz mieć coś innego! -nie powiem, w tej chwili się go trochę wystraszyłam. A może nawet bardziej, niż trochę? Puścił mnie z objęć i wyszedł, ale nie uszło bez tego, żeby się przy drzwiach znowu nie odezwał.
-Jeszcze będziesz błagać, żebym Cię pieprzył, suko.
Auu zabolało... Suko? Na prawdę ma mnie za sukę? Tylko dlatego, że nie che się z nim pieprzyć?
Nie patrząc na nic upadłam na podłogę i zaczęłam płakać. Czemu to się nie może skończyć? Czemu nie może być tak jak wcześniej? Bez niego? Czemu ja tu w ogóle jestem? Może powinnam powrócić do swojej starej przyjaciółki? Żyletki? Może to był odpowiedni moment? Ubrałam szybko swoje ciuchy i podeszłam do lusterka. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, a resztki tuszu miałam rozmazane na całej twarzy. Otworzyłam małą szafkę szukając w niej ostrza. Znalazłam. Powrócić do tego? Do samo okaleczania się? Już dawno miałam to zrobić, a ostatnie dni w moim życiu jeszcze bardziej to potwierdziły. Wzięłam żyletkę do prawej ręki, a lewą wyciągnęłam na wprost. Były tam jeszcze moje stare blizny. Za niedługo dołączą do nich nowe. - Za mojego tatę.-powiedziałam, a następnie przeciągnęłam żyletką po nadgarstku. Pierw były to płytkie kreski. Krew zaczęła mi kapać z ręki do umywalki.Uśmiechnęłam się. Znowu czułam ulgę, której już dawno potrzebowałam. -Za to, że tu jestem. -zrobiłam drugą kreskę. Tym razem głębszą, ale potrzebowałam zrobić jeszcze głębiej. Krew spływała szybciej i większymi ilościami. Miałam ochotę już nie raz podciąć swoje żyły, ale jestem za słaba. -Za to, że nie mogę być inna. Lepsza. - trzecia kreska. Głęboka. Ja już nawet nie czułam bólu. Kilka lat temu to był mój codzienny wieczorny rytuał. Zawsze zamykałam się w pokoju i robiłam podsumowanie dnia. W jeden dzień mogło być tak, że zrobiłam nawet kilkadziesiąt kresek. Ta trzecia kreska była ostatnia. Nie potrzebowałam już więcej. Kiedy spojrzałam na dół cała ręka wraz ze zlewem były w czerwonej cieczy. Opłukałam delikatnie rękę i zlew wodą, następnie bandażując sobie rany, które przed chwilą sobie zadałam. Dobrze, że zawsze nosiłam przy sobie bandamkę, dzięki niej nie widać okaleczonego miejsca. Żyletkę wrzuciłam do kosza, a sama wyszłam z łazienki.
-Gdzie mogę spać? -zapytałam się chłopaka, który obecnie oglądał TV.
-Chodź. -wszedł po schodach, kierując się do drugiego pokoju po lewej.
-Tutaj śpisz. To Twój pokój. -otworzył mi drzwi i zostawił samą. Weszłam do pokoju i od razu opadłam na łóżko. Ręka nadal mocno szczypała. Pokój był w kolorach błękitu. Łóżko pod ścianą na środku pokoju, a na wprost powieszony telewizor. W pokoju było dużo szafek i komód. Przekręciłam się na bok i zobaczyłam zdjęcia ustawione na małej szafce. Podeszłam do szafki i wzięłam jedno w dłonie. Na zdjęciu była starsza kobieta z młodszą. Przypuszczam, że to matka i córka. Obie były piękne. Usłyszałam jak chłopak otwiera drzwi.
-Co robisz? -w pokoju rozbrzmiał się męski głos.
-Ja n...nic, chciałam z...zobaczyć kto to. -spuściłam wzrok.
-Odłóż to. -podszedł do mnie, zabrał zdjęcie, a następnie umieścił je na swoim miejscu.
-P...przepraszam. -nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czemu kazał mi odłożyć to zdjęcie ?
-Nie ruszaj więcej nic. Przyniosłem Ci kolacje. Musisz coś jeść. -położył talerz z kanapkami i szklankę soku na komodzie.
-Nie jestem...
-I tak to zjesz. Jak będziesz czegoś chciała to jestem w pokoju na przeciwko. A teraz dobranoc.
-Dobranoc. -wyszedł z pokoju. Przez te wszystkie wydarzenia z dzisiaj nawet nic nie jadłam. Usiadłam wygodnie na łóżku i zaczęłam jeść kanapki. Na talerzu było ich ze siedem, ja zjadłam tylko trzy i popiłam sokiem. Położyłam się i przykryłam kołdrą. Zaczął przypominać mi się cały dzień. Porwanie, kłótnia, powrót do samo okaleczania się. Za dużo jak na jeden dzień. Byłam tak zmęczona, że nie wiem kiedy jak usnęłam.









___________________________________________________________________
5 ROZDZIAŁ!! Mi się osobiście nawet podoba, nie wiem jak wam ;)
Liczę na szczere komentarze ! 

1 komentarz:

  1. Rozdział świetny jak na mój gust . Masz talent :D . Całuski :* i wenyyyyy... :]

    OdpowiedzUsuń