Złośliwe promyki słońca wpadające przez okno do mojego pokoju obudziły mnie. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku i spojrzałam na zegarek leżący na komodzie koło mojego łóżka, który wskazywał godzinę 11:28. Dzisiaj jest niedziela, więc nie muszę iść do pracy, za co byłam bardzo wdzięczna. Pomału wstałam i się ubrałam . Zeszłam do kuchni i zaczęłam przyrządzać sobie płatki czekoladowe. Kiedy zaczęłam jeść płatki do kuchni wszedł tata. Myślałam, że jest w pracy.
-Ty nie w pracy?
-Tak to się wita ojca z rana? - zapytał złośliwie.
-Myślałam, ze jesteś w pracy. -zdziwiło mnie, ze dzisiaj nie pracuje.- Zawsze pracujesz. - dodałam ciszej.
-Wziąłem sobie wolne, potrzebuję chwili odpoczynku.- w tej samej chwili ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworzę. - wow, to chyba pierwszy raz, kiedy nie kazał mi otworzyć. Wsadziłam swój talerz do zmywarki i wzięłam jabłko. Usłyszałam dziwne dźwięki dobiegające z przed pokoju. Kłótnia?
-Wiesz, że teraz nie mam... Mam dzieci na utrzymaniu... Nie mam skąd wsiąść ... Oddam Ci te pieniądze... Masz ją zostawić w spokoju... Już wystarczająco straciłem...- Nie wiedziałam o co chodzi. Postanowiłam to sprawdzić. Szłam w kierunku dobiegającej kłótni. Koło drzwi zobaczyłam swojego tatę z jakimś kolesiem. Z kąś go znałam, tylko skąd ?
-O co tu chodzi ? - podeszłam bliżej.
-Naomi, idź do swojego pokoju! - normalnie to bym nie protestowała, ale teraz chcę się dowiedzieć o co chodzi.
-Pierw mi odpowiedz.
-Zadziorną masz tą córeczkę. - Odezwał się ten, z którym mój tata się właśnie kłócił. Znam ten jego zachrypnięty głos. Przewróciłam oczami, próbując nie zwracać na niego najmniejszej uwagi. Nie szło mi to najlepiej.
-A ty to kto?
-Zapytaj swojego tatusia. Może, w końcu Ci coś powie - Oparł się o framugę.
-Naomi, powiedziałem coś! Marsz do swojego pokoju! - Postanowiłam się już nie kłócić. Spojrzałam ostatni raz na chłopaka i się odwróciłam, zmierzając w kierunku swojego pokoju Kiedy miałam wchodzić po schodach usłyszałam coś w stylu " Masz czas do jutra, jak nie to wezmę to, co moje" i stuknięcie drzwiami. Kim jest w ogóle ten koleś? Przecież na pewno nie jest przyjacielem mojego taty. Na pewno nie odzywał by się do niego w taki sposób. Pomyślałam, że już skończył gadać, wiec teraz czas , żeby ze mną pogadał, bo spławił mnie jak jakiegoś psa. Zawróciłam się z połowy schodów i podeszłam do kanapy w salonie, gdzie siedział mój tata.
-Powiesz mi, w końcu kto to był?- skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Nie interesuj się, nie swoimi sprawami.
-Przestaniesz mnie, w końcu ignorować?! Całymi dniami nie ma Cię w domu, a kiedy już jesteś przychodzi tu jakiś koleś i coś od Ciebie chcę, a ty mi nie chcesz powiedzieć co?! Ja już nie jestem Twoja małą córeczką, nie mam nadal 10 lat! Straciłam siostrę, tak samo jak ty córkę, martwię się o Ciebie, nie rozumiesz tego?! - myślałam, że zaraz wybuchnę tu płaczem. Nie powinnam wspominać o śmierci Amber, nigdy o tym nie wspominamy.
-Naomi, nie zrozumiesz tego...
-Nie. Mam już dość tych wszystkich sekretów i traktowania mnie jak dziecko.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju, nie chciałam by widział jak płaczę. Rzuciłam się na łóżko i zanurzyłam głowę w poduszkach, pozwalając swoim łzą skraplać się na nie. O co tu w tym wszystkim chodzi? Wiem, że ukrywają przede mną jakieś sekrety, widzę to. Nienawidzę kiedy ktoś mnie okłamuję, a szczególnie najbliższe mi osoby. I kim był ten chłopak? Znam go i ten jego zachrypnięty głos. Nie dawno się obudziłam,a już jestem zmęczona tym wszystkim. Myślałam, że wytrzymam z płaczem chociaż do wieczora, ale mój kochany ojciec musiał to zepsuć. W takich chwilach, nie raz chciałam wrócić do mojej starej przyjaciółki, żyletki.
_____________________________________________________________
Mamy 2 rozdział ! Wiem, że i tak pewni nikt nie czyta tego bloga, bo widać to po wyświetleniach i liczbie komentarzy.... Ale co tam może jest chociaż jedna osóbka, która to czyta i jej sie spodoba ten rozdział ;)
-Ty nie w pracy?
-Tak to się wita ojca z rana? - zapytał złośliwie.
-Myślałam, ze jesteś w pracy. -zdziwiło mnie, ze dzisiaj nie pracuje.- Zawsze pracujesz. - dodałam ciszej.
-Wziąłem sobie wolne, potrzebuję chwili odpoczynku.- w tej samej chwili ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworzę. - wow, to chyba pierwszy raz, kiedy nie kazał mi otworzyć. Wsadziłam swój talerz do zmywarki i wzięłam jabłko. Usłyszałam dziwne dźwięki dobiegające z przed pokoju. Kłótnia?
-Wiesz, że teraz nie mam... Mam dzieci na utrzymaniu... Nie mam skąd wsiąść ... Oddam Ci te pieniądze... Masz ją zostawić w spokoju... Już wystarczająco straciłem...- Nie wiedziałam o co chodzi. Postanowiłam to sprawdzić. Szłam w kierunku dobiegającej kłótni. Koło drzwi zobaczyłam swojego tatę z jakimś kolesiem. Z kąś go znałam, tylko skąd ?
-O co tu chodzi ? - podeszłam bliżej.
-Naomi, idź do swojego pokoju! - normalnie to bym nie protestowała, ale teraz chcę się dowiedzieć o co chodzi.
-Pierw mi odpowiedz.
-Zadziorną masz tą córeczkę. - Odezwał się ten, z którym mój tata się właśnie kłócił. Znam ten jego zachrypnięty głos. Przewróciłam oczami, próbując nie zwracać na niego najmniejszej uwagi. Nie szło mi to najlepiej.
-A ty to kto?
-Zapytaj swojego tatusia. Może, w końcu Ci coś powie - Oparł się o framugę.
-Naomi, powiedziałem coś! Marsz do swojego pokoju! - Postanowiłam się już nie kłócić. Spojrzałam ostatni raz na chłopaka i się odwróciłam, zmierzając w kierunku swojego pokoju Kiedy miałam wchodzić po schodach usłyszałam coś w stylu " Masz czas do jutra, jak nie to wezmę to, co moje" i stuknięcie drzwiami. Kim jest w ogóle ten koleś? Przecież na pewno nie jest przyjacielem mojego taty. Na pewno nie odzywał by się do niego w taki sposób. Pomyślałam, że już skończył gadać, wiec teraz czas , żeby ze mną pogadał, bo spławił mnie jak jakiegoś psa. Zawróciłam się z połowy schodów i podeszłam do kanapy w salonie, gdzie siedział mój tata.
-Powiesz mi, w końcu kto to był?- skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Nie interesuj się, nie swoimi sprawami.
-Przestaniesz mnie, w końcu ignorować?! Całymi dniami nie ma Cię w domu, a kiedy już jesteś przychodzi tu jakiś koleś i coś od Ciebie chcę, a ty mi nie chcesz powiedzieć co?! Ja już nie jestem Twoja małą córeczką, nie mam nadal 10 lat! Straciłam siostrę, tak samo jak ty córkę, martwię się o Ciebie, nie rozumiesz tego?! - myślałam, że zaraz wybuchnę tu płaczem. Nie powinnam wspominać o śmierci Amber, nigdy o tym nie wspominamy.
-Naomi, nie zrozumiesz tego...
-Nie. Mam już dość tych wszystkich sekretów i traktowania mnie jak dziecko.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju, nie chciałam by widział jak płaczę. Rzuciłam się na łóżko i zanurzyłam głowę w poduszkach, pozwalając swoim łzą skraplać się na nie. O co tu w tym wszystkim chodzi? Wiem, że ukrywają przede mną jakieś sekrety, widzę to. Nienawidzę kiedy ktoś mnie okłamuję, a szczególnie najbliższe mi osoby. I kim był ten chłopak? Znam go i ten jego zachrypnięty głos. Nie dawno się obudziłam,a już jestem zmęczona tym wszystkim. Myślałam, że wytrzymam z płaczem chociaż do wieczora, ale mój kochany ojciec musiał to zepsuć. W takich chwilach, nie raz chciałam wrócić do mojej starej przyjaciółki, żyletki.
_____________________________________________________________
Mamy 2 rozdział ! Wiem, że i tak pewni nikt nie czyta tego bloga, bo widać to po wyświetleniach i liczbie komentarzy.... Ale co tam może jest chociaż jedna osóbka, która to czyta i jej sie spodoba ten rozdział ;)
O jezu.. Zapowiada się wręcz zajebiście *-* "Masz czas do jutra jak nie to wezmę to co moje" Aww <3 Pisz szybko dalej, bo zamierzam to czytać i niecierpliwie czekam na następny rozdział :) Zapraszam też do mnie (sorka za spam) babyfanfiction.blogspot.com liczę na komentarz xx
OdpowiedzUsuńawh dziękuje za komentarz , może nawet jutro dodam nowy rozdział ;) na pewno zajrzę na twojego bloga ;p
Usuń