sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 4

           Jest godzina 16:48, zaraz kończę pracę. Umyłam jeszcze tylko parę filiżanek i talerzyków zostawionych przez klientów. Weszłam na zaplecze z zamiarem przebrania się. Ściągnęłam z siebie mój strój roboczy i założyłam na siebie swoje ubrania , w których przyszłam do pracy. Musiałam jeszcze tylko wyciągnąć  kluczę od kawiarenki, żeby kiedy wyjdę z niej zamknąć drzwi. Kiedy szukałam w torebce kluczy usłyszałam charakterystyczny dźwięk, taki jak ktoś wchodzi do kawiarenki. Miałam już iść sprawdzić kto przyszedł, ale ten ktoś mnie wyprzedził. Poczułam na swoich biodrach czyjeś dłonie. Chciałam je natychmiastowo strącić, ale ten ktoś nie ustępował.
-Pamiętasz mnie? -wyszeptał mi te słowa do ucha.
-Puść mnie! -próbowałam się mu wyrwać, ale to na nic. Był za silny.
-Pierw mi odpowiedz na pytanie. -zacieśnił uścisk na biodrach.
-Nie kurwa, nie pamiętam Cię! A teraz mnie puść! -czemu to zawsze musi na mnie trafiać? Czemu to ja akurat musiałam w tej chwili być w pracy, a nie druga pracownica?
-O nie, tak łatwo nigdzie nie pójdziesz. -przybliżył swoje krocze do mojej pupy, na co jęknęłam. -Podoba Ci się to, wiem o tym. -zaczął całować moją szyję, zostawiając na niej mokre pocałunki.
-Zostaw mnie ty pieprzony zboczeńcu! -nie był przygotowany na mój ruch, więc obróciłam się szybko do niego, tak że zobaczyłam jego twarz. To co zobaczyłam zamurowało mnie. To był on? Ten pojebany dupek, co przyszedł do mojego ojca?
-To jesteś ty? -nie dowierzałam . Co on ode mnie chce?
-Nie, Michał Anioł. -zaczął się śmiać. Co tu w tym takiego śmiesznego?
-Co ty ode mnie chcesz? -powiedziałam trochę bardziej nie przyjemnym tonem, niż chciałam. A w ogóle to co ja się przejmuję? Przecież i tak go nie lubię.
-Mówiłem, że wezmę to co moje.
-I niby to mam być ja?
-Zgadłaś. A teraz idziemy. -pociągnął mnie za nadgarstek, ale ja się zaparłam.
-Nigdzie nie idę.
-Albo zrobisz to sama, albo Ci w tym pomogę. -nie miałam zamiaru z nim nigdzie iść. Nie czekając długo, chłopak przerzucił mnie sobie przez ramię. Zdążyłam jedynie wziąć torebkę, bo od razu ruszył w stronę wyjścia, nie zważając na żadne z moich protestów. Kopałam go i biłam pięściami w plecy, ale on chyba nawet tego nie czuł. Podszedł do czarnego Range Rover'a, otworzył drzwi od strony pasażera i posadził mnie na siedzeniu, zatrzaskując za mną drzwi. Widziałam jak wolnym truchtem obiega samochód i wsiada od strony kierowcy. Chciałam otworzyć drzwi i uciec, ale były zamknięte.
-Nie fatyguj się, są zamknięte. -usłyszałam jego zachrypnięty głos, a następnie odpalił silnik
-Gdzie jedziemy? -zapytałam.
-Do mnie. -nie chciałam z nim już więcej rozmawiać, więc nie odpowiedziałam na jego ostatnie słowa.
-A więc masz na imię Neomi, tak? -skąd on może wiedzieć jak mam na imię? Szpiegował mnie? A no tak, już wiem. Mój kochany tatulek powiedział przy nim moje imię, kiedy on był u nas. -Nie lubię kiedy mi się nie odpowiada.
-Tak. -dałam mu szybką odpowiedź. Nie chciałam pogarszać mojej sytuacji, chociaż i tak nie wiedziałam dlaczego tu jestem.
-Dam Ci małą wskazówkę. Lepiej rób to co Ci mówię, inaczej będziesz tylko pogarszać swoją sytuację. -nie odzywałam się. Po chwili ciszy zobaczyłam, że parkuje samochód przy nie dużym domku. Miał żółtą elewacje i kwiecisty ogród. Nie mogłam za bardzo stwierdzić co na nim się jeszcze znajduję, bo na dworze zaczęło się już ściemniać.
-Wysiadka. -nie ruszałam się z miejsca. Nie chciałam nigdzie z nim iść, a szczególnie do jego domu. -Albo wysiądziesz sama, ale powtórzymy to co ostatnim razem. -wysiadłam nie zgrabnie z jego auta. Nie miałam zamiaru powtarzać tego co wcześniej. Podszedł do mnie łapiąc mnie za dłoń i ciągnąc w kierunku domu. Próbowałam wyrwać mu swoją dłoń z jego, ale nie dałam rady. Otworzył drzwi od swojego domu. Przynajmniej tak mi się zdawało, ze to jego dom. Zapalił światło, dzięki czemu mogłam zobaczyć wnętrze domu. Ściągnął swoje trampki, a ja naśladując go, zrobiłam to samo. Przeszliśmy przez przed pokój, udając się do salonu. 
-Jesteś głodna?
-Nie. -co prawda byłam głodna, bo nie jadłam nic od rana, ale skąd mogłam wiedzieć, że nie nasypał by mi nic do jedzenia?
-Nie bój się, nie otruję Cię. -uśmiechnął się i usiadł na kanapie. -Siadaj. -poklepał miejsce obok siebie. Ruszyłam w stronę kanapy i usiadłam na niej, jak najdalej od niego.
-Przybliż się, nie gryzę. -przybliżyłam się bardziej do niego, jednak zostawiając mała przestrzeń między nami.
-Kiedy odwieziesz mnie do domu?
-To już zależy od Twojego ojca, nie ode mnie.
-Czemu od niego?
-W swoim czasie się dowiesz. -czemu to kiedy mnie puści zależy od mojego ojca? I czemu mi nie chce powiedzieć co zależy od niego?
-Więc gdzie będę spała?
-Tutaj.
-Nie będę tutaj spała.
-Będziesz, nie masz wyjścia. A co chcesz już iść spać?
-Tak, chcę. -wziął mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę schodów. Weszliśmy do pokoju. To był chyba jego pokój. Ciemne kolory i wszędzie ubrania porozrzucane w całym pokoju. Podszedł do szuflady i wyjął z niej parę bokserek i czarną koszulkę.
-Masz. -wręczył mi ubrania. -Łazienka jest tam. -wskazał palcem drzwi po prawej stronie pokoju.
-Dzięki. -wzięłam ubrania i skierowałam się szybko w stronę łazienki. Położyłam ubrania na pralce. Powoli ściągnęłam wszystkie swoje ubrania i weszłam pod prysznic. Po chwili gorące strumienie wody spływały po moim ciele. Tą chwilę przerwało mi otwieranie drzwi od łazienki. Szlag! Zapomniałam zamknąć drzwi na zamek.

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział :) Bardzo się cieszę że tu trafiłam i oczywiście zostaje na dłużej :3

    a jeśli masz czas to zapraszam do mnie :d
    http://theroadtonowherefanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne opowiadanie, sam pomysł jest wspaniały. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. x

    Zapraszam również do siebie. :)
    http://delirium-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest super, akcja też niczego sobie. Tylko mam jedno zastrzeżenie znajduje się w tym rozdziale kilka powtórek, które mogłabyś zmienić typu "dom".
    Po za tym jak pisałam jest zaczepisty, akcja się rozwija, a co najlepsze wybrałaś moją ulubioną postać do roli bohaterki!

    Zapraszam do nas http://never-be-well.blogspot.com/
    Z góry dziękuję za wejście i miły komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam :c jak bede miała czas to poprawie :D

      Usuń